Niespodzianki nie było i MMTS przegrał wyjazdowe starcie z Łomżą Vive Kielce 26:40. Kwidzynianom tylko chwilami udało się nawiązać wyrównaną walkę z mistrzami Polski, którzy prowadzili nieprzerwanie już od 4 minuty tego spotkania. Z dobrej strony ponownie pokazał się natomiast Jakub Szyszko, który czterokrotnie z rzutów karnych pokonał kieleckich bramkarzy.

Mecz rozpoczął się od trafienia Uladzislaua Kulesha, na co kwidzynianie odpowiedzieli skutecznym rzutem karnym wykonanym przez Jakuba Szyszko. Następnie na parkiecie szybko zarysowała się przewaga kielczan. Przez 5 minut kwidzynianie rzucili bowiem zaledwie jedną bramkę przy aż 6 trafieniach gospodarzy – 5:2. Czerwono-czarni często tracili piłkę po katastrofalnych błędach w rozegraniu. Do tego mieli również ogromne problemy z konstruowaniem akcji w ataku i przez pierwsze 9 minut meczu w zespole gości trafiał jedynie Jakub Szyszko (4 bramki). Minutę później dołączył do niego Bartosz Nastaj, ale po rzucie z grymasem bólu na twarzy opuścił plac gry i do końca pierwszej połowy nie pojawił się już na parkiecie. Bramka rozgrywającego MMTS pozwoliła jednak kwidzynianom na zniwelowanie powstałej różnicy do zaledwie jednego trafienia – 6:5.

Niestety stan ten nie trwał zbyt długo, bo już w 14 minucie dwa gole Szymona Sićki dały gospodarzom trzybramkowe prowadzenie – 10:7. Cztery minuty później, po mozolnej pracy, kwidzynianom udało się jednak wrócić do jednobramkowej straty – 13:12. I gdy wydawało się, że wszystko zmierza w dobrym kierunku kwidzynianie zupełnie oddali pole rywalowi. Kielczanie rzucili 5 bramek przy jednym trafieniu Nikodema Kutyły i odskoczyli MMTS na 5 trafień – 18:13.

Trener Bartłomiej Jaszka poprosił wówczas o czas dla swojego zespołu. Po kilku uwagach MMTS zagrał nieco lepiej, a dwa trafienia Jędrzeja Zieniewicza zwiastowały poprawę w grze. Niestety w końcówce pierwszej połowy istnieli tylko gospodarze, którzy zdobywając 4 bramki z rzędu schodzili do szatni prowadząc  22:15.

Po przerwie podopieczni trenera Bartłomieja Jaszki zaczęli bardzo ambitnie. Na środku rozegrania pojawił się Arkadiusz Ossowski, którego śmiałe indywidualne wejścia robiły różnicę na korzyść Kwidzyna. Dzięki temu po 35 minutach gry MMTS zmniejszył rozmiar strat do 5 bramek – 23:18. Na więcej nie pozwolili jednak gospodarze, którzy dosłownie zamurowali bramkę dla zawodników z Kwidzyna. Przez 14 minut MMTS nie potrafił bowiem wykorzystać żadnej sytuacji rzutowej, dwukrotnie trafiając jedynie z rzutów karnych. Kielczanie w tym czasie zdobyli natomiast 9 bramek i po 49 minutach prowadzili 32:20.

Kwidzynianie w końcu przełamali swą niemoc , a drogę do bramki rywali znaleźli Arkadiusz Ossowki oraz Michał Peret – 32:22. Dziesięciobramkowa przewaga Kielc utrzymała się natomiast do 53 minuty meczu i wyniku 34:24. W kolejnych minutach wyraźnie przeważali natomiast gospodarze, a 6 trafień Łomży Vive przy zaledwie dwóch trafieniach MMTS przypieczętowały wyraźne zwycięstwo kieleckiego zespołu.

Łomża Vive Kielce – MMTS Kwidzyn 40:26 (22:15)

Łomża Vive: Wałach, Wolff – Vujović 3, Olejniczak, Sićko 3, Dujshebaev A. 3, Tournat 6, Karacić 2, Kulesh 2, Moryto 3, Surgiel 3, Fernandez 5, Kaczor 3, Gębala 1, Gudjonsson 4.

MMTS: Matlęga, Dudek – Grzenkowicz 1, Kryński 1, Krieger, Peret 3, Zieniewicz 2, Kutyła 1, Guziewicz 1, Ossowski 3, Potoczny 2, Nastaj 1, Szyszko 6, Jankowski 2, Przytuła 3.