Oficjalny Portal Miasta Kwidzyna

 „WYSPA BERGMANA” – seans DKF Powiększenie

 

REALIZACJA
OBSADA
Reżyse – Mia Hansen-Løve
Scenariusz – Mia Hansen-Løve
Zdjęcia – Denis Lenoir
Montaż – Marion Monnier
Scenografia – Mikael Varhelyi
Kostiumy – Judith de Luze
Vicky Krieps – Chris
Tim Roth – Tony
Mia Wasikowska – Amy
Anders Danielsen Lie – Joseph
Hampus Nordenson – Hampus
Kerstin Brunnberg – Birgit

 

Dyskretna rywalizacja, łóżkowa nuda, uprzejmość pokrywająca chłód i czasem tylko odrobinę podniesiony głos – sceny z życia małżeńskiego, które portretuje Mia Hansen-Løve mają zupełnie inną temperaturę niż te z pamiętnego dzieła Ingmara Bergmana. Tam związek rozpadał się z hukiem, tu zaś powolutku gnije od środka, zachowując na zewnątrz pozory świeżości. Ale jest coś, co łączy obie historie: Fårö, tytułowa „wyspa Bergmana”, na której mieszkał i pracował (kręcił tu m.in. wspomniane Sceny…) szwedzki reżyser i na którą przybywają bohaterowie dramatu Francuzki. Para filmowców (Vicky Krieps i Tim Roth) zjawia się w posiadłości mistrza, by pracować – każde nad swoim scenariuszem. Tyle że on zajmuje lepsze biurko, jest bardziej znany i ceniony. Jej z dużo większym trudem przychodzi odnalezienie się na wyspie zdominowanej przez duchy wielkich mężczyzn. Subtelnie rozrysowująca mapę konfliktów i trudnych emocji „Wyspa Bergmana” zaciera granicę pomiędzy rzeczywistością a fikcją. W pewnym momencie ekran zostaje przejęty we władanie przez scenariusz bohaterki, też rozgrywający się na Fårö, i też będący historią pewnej znajomości. Znów więc pojawia się para (Mia Wasikowska i Anders Danielsen Lie), a z nią pytania o możliwość miłosnego spełnienia.

Dawno nie oglądałam filmu, który zachwyciłby mnie samym tylko, niezwykłym klimatem. W obrazie stworzonym przez Mię Hansen-Løve nie chodzi wcale o fabułę i dramat głównych bohaterów. To właśnie tytułowa wyspa Bergmana jest tu numerem jeden, a jej senna atmosfera hipnotyzuje widza od pierwszej do ostatniej minuty. Piękne krajobrazy słynnej wyspy Fårö, wnętrza, w których tworzył szwedzki mistrz kina, aura nieustających wakacji w istnym raju – to miejsce nadaje się co najwyżej do celebrowania życia w stylu włoskiego „dolce far niente”, ale na pewno nie do pracy twórczej. A przynajmniej ja nie wyobrażam sobie, że mając za oknami widoki zapierające dech w piersiach, mogłabym usiedzieć przez kilka godzin przy biurku i pisać. Para amerykańskich scenarzystów, o których opowiada film Hansen-Løve, jest jednak zgoła innego zdania. Chris (Vicky Krieps) i Tony (Tim Roth) odwiedzają twórczą krainę Bergmana, w której reżyser stworzył zdecydowaną większość swoich dzieł. Bohaterowie chcą poczuć choć cień natchnienia, jakie wówczas spływało tu na wielkiego mistrza. Wakacyjne warsztaty kreatywnego pisania umilają sobie wycieczkami krajoznawczymi i wieczornymi seansami bergmanowskich perełek. Pobyt na Fårö niespodziewanie okazuje się jednak poważnym testem ich związku, w którym zawodowe ambicje zaczynają coraz mocniej rywalizować z uczuciami.

Ten film jest jak niezwykła podróż, w którą aż chce się wyruszyć, bez względu na konsekwencje. Od pierwszej chwili ochoczo podążałam za bohaterami, którzy stopniowo odkrywali blaski i cenie życia Ingmara Bergmana. Ileż tam ciekawostek i cennych informacji, o których przeciętny widz nie ma pojęcia! Wejść do sanktuarium słynnego reżysera, przyjrzeć się z bliska jego gabinetowi, książkom i meblom, podziwiać widok z okien, który miał przed sobą pisząc zarys „Persony”, „Sonaty jesiennej”, czy też „Scen z życia małżeńskiego” – bezcenne doświadczenie. W tym ostatnim obrazie mistrza zagrała jedna sypialni w jego rezydencji, a sam film doprowadził do milionów rozwodów – stwierdziła z uśmiechem gosposia, która oprowadzała Amerykanów po wnętrzach domu. Niezbyt optymistyczna wróżba dla nowych lokatorów bergmanowskich włości…

Trzeba jednak uczciwie przyznać, że jeżeli coś się na tej wyspie zepsuło w relacji Tony’ego i Chris, to na pewno nie była to wina Bergmana. W związku bohaterów od początku czuć zgrzyty i tarcia. On ma w sobie dużo weny twórczej i zapału do pracy, ona przeżywa artystyczny kryzys, który często jest powodem wzajemnych sprzeczek i nieporozumień. Tony z zapałem chłonie wiedzę na temat wyspy i samego Bergmana, uczestnicząc w wycieczkach i w spotkaniach z mieszkańcami, natomiast Chris zdaje się być przytłoczona ciężarem legendy, która nie tylko blokuje ją twórczo, ale także oddziela od ukochanego. Kobieta coraz częściej chadza własnymi ścieżkami i zwiedza świat Bergmana na własną rękę – z dala od zgiełku turystów oraz miejsc, które figurują w przewodnikach jako absolutne „must see”. Punktem przełomowym w związku tej dwójki okazuje się Bergman Safari – wielka atrakcja, na którą Chris nie dociera, bo nieoczekiwanie znajduje własnego przewodnika po rajskiej wyspie.

Z dala od domu i od partnera Chris zaczyna snuć w głowie scenariusz filmowy, który w dużej mierze oparty jest na jej własnych doświadczeniach z przeszłości. Historia dwójki ludzi, których drogi wielokrotnie krzyżują się ze sobą, ale los nie pozwala im być razem, to pełen tęsknoty powrót do dawnej, niespełnionej miłości. Duch Bergmana daje o sobie znać w typowy dla niego, dość okrutny sposób, pokazując bohaterom, że kariera nie może iść w parze z miłością i rodziną. Cóż, on – sześciokrotnie żonaty, ojciec dziewiątki dzieci – z pewnością wiedział o tym najlepiej. „Wyspa Bergmana” jest w pewnym stopniu analogią do „Scen z życia małżeńskiego”, z tą różnicą, że u Bergmana koniec miłości spada na bohaterów nagle, jak brom z jasnego nieba, a w przypadku postaci stworzonych przez Mię Hansen-Løve rozpad związku postępuje powoli, nie od razu dając symptomy, że coś się psuje. Na pierwszy rzut oka Chris i Tony stanowią zgraną, wspierającą się parę – problem w tym, że ich relacja stała się zadaniowa i  koleżeńska, zatracając po drodze zmysłowość, czułość i romantyzm. Trudno nie zauważyć, że podczas pobytu na Fårö partnerzy toczą ze sobą wojnę podjazdową. On jako spełniony, natchniony filmowiec ciągle podkreśla swą wyższość, ona czuje frustrację na myśl o jego sukcesach i łatwości pisania. Oliwy do ognia dodają postacie występujące w scenariuszach obu twórców. U Tony’ego są to kobiety, wokół których zawsze buduje fabułę, u Chris –kochanek sprzed lat. Pogrążając się w wykreowanych przez siebie światach, sprawiają, ze dystans emocjonalny w ich związku nieuchronnie się powiększa. Czy tej miłości można jeszcze pomóc? Czy jej kres przypieczętowała przeklęta wyspa Fårö?

Gdyby filmy można było klasyfikować w kategorii emocji, jakie wyzwalają, obraz Mii Hansen-Løve odczytałabym jako ukojenie i ulgę. Zostawmy na boku dramaty głównych bohaterów, bo tak naprawdę wcale nie o nich tu chodzi. Kwintesencją „Wyspy Bergmana” jest właśnie tytułowa wyspa oraz jej niezwykła, nostalgiczna i nieco niepokojąca atmosfera, która wyzwala w widzu pragnienie, żeby ten film trwał jak najdłużej. Paradoksalnie, duża w tym zasługa odtwórców głównych ról, którzy sprawnie prowadzą nas ścieżkami legendarnego mistrza. Vicky Krieps, Tim Roth, Mia Wasikowska, Anders Danielsen Lie i Hampus Nordenson doskonale wczuli się w powolny, nieco odrealniony klimat mitycznej krainy Bergmana. Ten klimat udziela się także osobom po drugiej stronie ekranu. I choć treść zdarzeń bywa gorzka, to trudno oprzeć się wrażeniu, że nawet zawiedzione nadzieje i niespełnione uczucia na wyspie Bergmana smakują nieco inaczej, mniej boleśnie. Podsumowując, Mia Hansen-Løve stworzyła dzieło, które jest źródłem estetycznych doznań i balsamem dla duszy zapędzonych mieszkańców wielkomiejskich aglomeracji. Ten film niesie za sobą nie tylko ciekawą historię, ale także obietnicę odpoczynku w otoczeniu wspaniałych widoków. To jeden z tych tytułów, do których będę wracać z dużą przyjemnością.

Agnieszka Małgorzata Adamska – WP

Wydarzenie zostało zakończone.

Data

sty 24 2022
Zakończone!

Czas

19:00 - 20:55

Koszt

10,00PLN
Kinoteatr Kwidzyn

Lokalizacja

Kinoteatr Kwidzyn
Katedralna 18, Kwidzyn

Organizator

Dyskusyjny Klub Filmowy "Powiększenie"
Email
dkf@ckj.edu.pl
Strona WWW
http://www.dkf.ckj.edu.pl/