Oficjalny Portal Miasta Kwidzyna

Logo Unii Europejskiej

„Tam gdzieś musi być niebo” – seans DKF Powiększenie

RealizacjaObsada
Reżyse – Elia Suleimani
Scenariusz – Elia Suleiman
Zdjęcia – Sofian El Fani
Montaż – Véronique Lange
Scenografia – Juna Suleiman
Elia Suleiman – ES
Tarik Kopty –  Stary sąsiad
Ali Suliman – Szaleniec
Holden Wong – Policjant
Robert Higden – Policjant
Sebastien Beaulac – Policjant
François Girard – Policjant
Alain Dahan – Urzędnik do spraw imigracji
Aldo Lopez – Policjant

 

Główny bohater filmu, w którego rolę wciela się sam reżyser, przestaje się czuć komfortowo w rodzinnym Nazarecie. Niewinne scysje z sąsiadem, niepokojące akty wandalizmu i narastająca agresja sprawiają, że dojrzewa w nim myśl o wyjeździe. Nowego życia i alternatywy dla swojej ojczyzny szuka najpierw w Paryżu, później w Nowym Jorku. Nie jest to jednak łatwe, gdyż myśli o Palestynie prześladują go niemal na każdym kroku, a kusząca wizja świeżego startu zamienia się w komedię pomyłek. Podobną, jaką dla bohatera jest filmowy biznes, który przez Suleimana został tu sportretowany w groteskowy sposób.

Święta Wielkanocne w Nazarecie. Prawosławny biskup prowadzi procesję z krzyżem. Ludzie modlą się w skupieniu i śpiewają pieśni. Nastrój jest podniosły. Kiedy pochód dociera do drzwi świątyni, które powinny się otworzyć na wezwanie duchownego, nagle cały plan bierze w łeb.

Biskup puka kilkakrotnie, a głos po drugiej stronie krzyczy: „Ojczulku, nawet i samemu bogu nie otworzymy!”. Zaczynają się negocjacje, prośby i nalegania. Tłum czeka w napięciu. Pijani „goście” świątyni nie mają zamiaru wpuścić procesji. W końcu biskup bierze sprawy w swoje ręce.

Pierwsza scena nadaje rys każdej kolejnej przypowieści, które składają się na film „Tam gdzieś musi być niebo” Elii Suleimana. Po prawie dziesięcioletniej przerwie palestyński reżyser wraca na ekrany i nie ma ochoty zaskakiwać. Epizodyczna struktura narracji, w której dominują ironia i humor, to jego znak rozpoznawczy.

Bardzo podobnie pokazywał codzienność Palestyńczyków w „Kronikach znikania” (1996), „Boskiej interwencji” (2002) i w „Czasie, który pozostał” (2009). Polityka, historia i konflikt izraelsko-palestyński zawsze stanowiły tło jego filmów, ale Suleiman próbował uciekać od patosu i cierpienia.

Szukał swojego sposobu na kino politycznie zaangażowane. Na świecie jest najczęściej opisywany jako spadkobierca Bustera Keatona czy Jacquesa Tati, choć tak naprawdę obok żartu w jego kinie widać też ciągły niepokój i permanentne zagrożenie.

W „Tam gdzieś musi być niebo” przewodnikiem w podróży jest oczywiście sam Elia Suleiman. Stateczny pan w kapeluszu, elegancko ubrany obserwator, który zawsze z filiżanką kawy albo kieliszkiem wina w ręku patrzy na otaczającą go rzeczywistość.

Można odnieść wrażenie, że Suleiman gra również swoim wizerunkiem. Na pierwszy rzut oka jest kimś z „dobrego zachodniego świata”. Ale kiedy tylko wspomina o swojej tożsamości narodowej, pojawiają się problemy.

Obserwator podpatruje mikrokosmos swojej dzielnicy i miasta, z którego pochodzi. Najbardziej interesują go ludzie: sąsiedzi, miejscowy pijaczek, przypadkowi policjanci. Nie musi z nimi rozmawiać. Zdarza mu się to rzadko.

Jego ingerencje w przestrzeń są niewielkie. Jest świadkiem drobnych incydentów, w których pojawiają się siła i przemoc. Ludzie nie potrafią się ze sobą komunikować. Każda interakcja przypomina walkę o własne miejsce, co w sytuacji Palestyńczyków nabiera istotnego znaczenia. Głównym motywem jest chęć upodlenia kogoś, kogo uznaje się za słabszego. Byle tylko pokazać, że nie jest się ofiarą.

W poszukiwaniu „lepszego jutra” bohater udaje się do Paryża i Nowego Jorku. Suleiman odwołuje się tutaj do własnej biografii. Bierze na warsztat figurę reżysera bezpaństwowca, który miota się między oczekiwaniami publiczności, zagranicznych producentów, aktorów i przypadkowych taksówkarzy.

Każdy wie lepiej, na czym polega kino polityczne. W „lepszym świecie” wszyscy wiedzą także, co jest odpowiednio palestyńskie, a co nie. Mniejszość arabska na Zachodzie też wpisuje się w ten trend. Film palestyńskiego reżysera nie może przecież dziać się gdziekolwiek. I musi sprostać określonym gustom widowni.

Absurd tych sytuacji Suleiman zgrabnie kontrastuje z drobnymi przesunięciami w życiu poukładanych obywateli Paryża i Nowego Jorku.

Policjanci francuscy jeżdżą po mieście niczym tancerki w balecie narodowym. Wszystko dookoła jest symetryczne i uporządkowane. Święto narodowe to oczywiście pokaz siły i oręża państwowego, ale trudno nie zauważyć, że tylko czarnoskórzy obywatele francuscy sprzątają ulice po białych gościach.

W Nowym Jorku w sklepie z żywnością nagle każdy ma na plecach karabin maszynowy albo inny, jeszcze bardziej wymyślny przyrząd do mordowania. Bezpieczeństwo jest przecież najważniejsze, bo terrorysta czai się tuż za rogiem.

Podróżnik-reżyser w końcu wraca do domu. Nie ocenia ani nie analizuje. W trakcie podróży pisał scenariusz. Zawsze towarzyszyły mu zdjęcia bliskich. W „Tam gdzieś musi być niebo” próżno szukać opowieści o sile tożsamości, braku domu czy zniszczonej wspólnocie.

Suleiman pokazuje, że aby nie zwariować, trzeba tropić te rzadkie momenty, kiedy można zapomnieć o okupacji, prześladowaniu, brutalności i przemocy. Dlatego po powrocie tak chętnie obserwuje tańczących, radosnych ludzi i anonimową kobietę pogrążoną w zadumie w odległym gaju oliwnym.

Rzeczywistość wraca do niego w mgnieniu oka, podobnie jak do widzów, którzy w jednym z epizodów mogą zobaczyć młodą dziewczynę z przewiązanymi oczami. Wiezie ją dwóch izraelskich żołnierzy zainteresowanych swoimi okularami przeciwsłonecznymi. Na pierwszy rzut oka scena ta wygląda jak kolejny skecz w duchu Keatona.

Gdyby nie pamięć o Ahed Tamimi – szesnastoletniej dziewczynie z Nabi Saleh, która za uderzenie izraelskiego żołnierza w twarz dostała osiem miesięcy więzienia. A groziło jej dziesięć lat. To do jej historii nawiązuje Suleiman. To ona powinna z nami zostać.

Joanna Ostrowska, Tam gdzieś musi być niebo, „Kino”

Wydarzenie zostało zakończone.

Data

paź 19 2020
Zakończone!

Czas

19:00 - 20:40

Lokalizacja

Kinoteatr Kwidzyn
Kinoteatr Kwidzyn
Katedralna 18, Kwidzyn

Organizator

Dyskusyjny Klub Filmowy "Powiększenie"
Email
dkf@ckj.edu.pl
Strona WWW
http://www.dkf.ckj.edu.pl/