Ponad 24 miliony złotych będą kosztowały miasto roszczenia przedszkoli niepublicznych związanych z zaniżoną, według nich, dotacją oświatową w latach 2008-2015. Zdaniem władz miasta, te roszczenia są bezpodstawne.

Problemy z przedszkolami niepublicznymi nie dotyczą wyłącznie Kwidzyna. Boryka się z nim ok. 350 samorządów w całej Polsce. Dotyczy obliczania dotacji oświatowej. Zgodnie z prawem podstawą naliczania dotacji dla przedszkoli niepublicznych są wydatki przeznaczane przez gminę na przedszkola publiczne. 75% tych kosztów powinno być przeznaczone na przedszkola niepubliczne. Część gmin od kosztów prowadzenia przedszkoli odliczała opłaty rodziców (m.in. Olsztyn), a część (tak jak Kwidzyn, Wałbrzych, etc.) odliczała wydatki na dzieci niepełnosprawne.

Samorząd kwidzyński sugerował się tym, że wydatki na dzieci niepełnosprawne są wliczone w rządowej subwencji oświatowej, a w naszym mieście wszystkie te dzieci uczęszczają do przedszkola publicznego (integracyjnego). Władze miasta powołują się między innymi na ustawę o finansach publicznych, w której jest zapis, że samorząd prowadzi gospodarkę finansową w sposób celowy i oszczędny, a zatem w tym przypadku mógł pokrywać jedynie wydatki rzeczywiście ponoszone. Problem jest zatem w interpretacji ustawy, która obowiązywała do końca 2016 roku.

Zastanawiający jest fakt, że większość przedszkoli niepublicznych w całej Polsce niemal w tym samym czasie złożyło pozwy przeciwko samorządom. Do tej pory znaczną część procesów samorządy przegrywają, a niektórym w związku z tym grożą poważne kłopoty finansowe. W ostatnich tygodniach Sąd Najwyższy przyjął wniosek Wałbrzycha i Olsztyna o kasację niepomyślnych dla siebie wyroków sądów dwóch instancji.

Sądowe boje

W 2017 roku sześć kwidzyńskich przedszkoli niepublicznych (oprócz przedszkola nr 2) uznało, że otrzymały zbyt niską dotację i skierowały sprawę do sądu. Łącznie skierowano przeciwko miastu 53 pozwy na kwotę ponad 21 mln. Domagano się także odsetek za dziewięć lat czyli od początku sporu. Łącznie z odsetkami miała być to kwota ponad 40 mln zł. Prawnikom miasta udało się w sądzie zredukować tę kwotę o 12 mln złotych. Dwie sprawy z trzema przedszkolami są zakończone. Miasto ma zapłacić 2,1 mln złotych.

W Kwidzynie od 1997 roku obowiązuje uchwała Rady Miejskiej, że przedszkolu integracyjnemu (którego koszty utrzymania ze względu na dzieci niepełnosprawne są znacznie wyższe), przysługuje dotacja wyższa o 90% niż w przedszkolach niepublicznych. W latach 2008-2015 z dotacji dla przedszkoli niepublicznych odejmowano koszty na dzieci niepełnosprawne, bo ich w tych przedszkolach nie było. W kolejnych kontrolach, przeprowadzanych w Kwidzynie przez Regionalną Izbę Obrachunkową, nie stwierdzono nieprawidłowości w wydatkowaniu środków na przedszkola. Zastanawiający jest fakt, że sądy bardzo różnie oceniają działania samorządów. I tak w jednej ze spraw sąd pierwszej instancji przyznał rację miastu, że przedszkola nie mogą się domagać dotacji na pokrycie kosztów, których nie poniosły. Sąd drugiej instancji przyznał jednak rację właścicielce przedszkola i zasądził wypłatę roszczenia. Dlatego władze miasta nie wykluczają, że składać będą wnioski o kasację tych wyroków.

Miasto przedszkolom

Sądowe pozwy przedszkoli mogą sugerować, że miasto w minionych latach źle traktowało te placówki. Nic bardziej mylnego. Można by powiedzieć nawet, że przedszkola były przez miasto hołubione. Dotyczy to choćby czynszów i remontów w budynkach, w których prowadzone były przedszkola niepubliczne, a które są własnością miasta. Otóż czynsz ten w latach 2005-2015 był wręcz symboliczny i na przykład w 2011 roku wynosił zaledwie 14 groszy za metr kwadratowy, kiedy czynsz rynkowy (na usługi zdrowotne, hotelowe, gastronomiczne) w tym czasie wynosił od 7 do 27,30 zł. I tak z każdego z przedszkoli do kasy miasta wpływało rocznie 1 542,42 zł. Gdyby był to czynsz komercyjny to wyniósłby rocznie od 73 668 zł do 287 305 zł. Dotacja miasta na jedno dziecko w przedszkolu wynosiła 282 zł, a czesne płacone za pobyt kasadziecka przez rodziców – 185 zł. Gdyby czynsz był wyższy zostałby z pewnością przerzucony na barki rodziców. Czesne mogłoby wynieść od 230 do 320 złotych.

Z kolei na remonty w tych przedszkolach, w latach 2005-2019 wydatkowano łącznie prawie 2,5 mln zł. W ciągu piętnastu lat średniorocznie na remonty we wszystkich przedszkolach niepublicznych przeznaczano kwotę 161 152 zł. Do budżetu miasta ze wszystkich przedszkoli wpływała w tym czasie rocznie kwota 9 254,52 zł czyli 17 razy mniej niż miasto przeznaczało rocznie na remonty tych placówek.

Cięcia budżetowe

W związku z niekorzystnym dla miasta wyrokiem w sprawie przedszkoli na ostatniej sesji Rady Miejskiej dokonano zmian w budżecie miasta. Zwiększono wydatki o kwotę 24,2 mln zł na wypłatę dotacji z lat 2008-15 wraz z odsetkami dla przedszkoli niepublicznych.

Konieczne w związku z tym było zmniejszenie wydatków budżetowych na zadania bieżące. Łącznie w różnych działach budżetu dokonano cięć na kwotę ponad 6 mln zł. Redukcja kosztów dotyczy między innymi wydatków na wynagrodzenia w Urzędzie Miejskim, oświacie, kulturze, sporcie, utrzymanie dróg publicznych, remonty, utrzymanie zieleni, konserwacja oświetlenia miejskiego, dotacja dla stowarzyszeń, Straż Miejską i promocję.

Po dokonanych zmianach deficyt miasta wyniesie prawie 21,5 mln zł. Na jego sfinansowanie przeznaczona będzie część kredytu długoterminowego, który miasto zaciągnie w wysokości 13 mln zł. Zadłużenie miasta, po zaciągnięciu kredytu, wyniesie na koniec roku 2020 ponad 37 mln zł czyli 18,7% planowanych dochodów. To kwota bezpieczna, która nie zagraża stabilności finansów miasta. Ustawowa granica zadłużenia samorządu wynosi 60% dochodów.