mecz reczna 2

MMTS Kwidzyn po ciekawym meczu pokonał Bolonię United 28:19 i zapewnił sobie awans do finału Challenge Cup. Włosi dotrzymywali kroku kwidzynianom zaledwie przez pierwsze 21 minut. Później oglądaliśmy już tylko powiększającą się przewagę MMTS, zakończoną eksplozją radości kibiców zasiadających w hali przy ul. Mickiewicza. „Que sera, sera – MMTS dziś finał” – raz po raz intonowali kibice, bowiem drużyna piłki ręcznej z Kwidzyna zagra w finale tych europejskich rozgrywek pucharowych.

Początek meczu był dość wyrównany, choć o ile w kwidzyńskim zespole siła ataku była rozłożona na kilku graczy, to w zespole Bolonii punktował wyłącznie Marcello Montaldo. Po jego trzech kolejnych bramkach, w 6 minucie skromne prowadzenie objęli goście 2:3. Szybko wyrównał jednak Maciej Mroczkowski, jednak odpowiedź włoskiej drużyny znów była skuteczna i w 9 minucie Denys Fonseca ponownie dał swej drużynie prowadzenie 3:4.

20100426 Bologna1

Jak się później okazało, było to ostatnie prowadzenie włoskiego zespołu w tym spotkaniu. Od tego momentu MMTS zaczął grać dużo konsekwentniej i co ważne – skuteczniej. W ciągu 6 minut gospodarze zdobyli 6 bramek przy zaledwie jednym trafieniu United, co dało prowadzenie MMTS 9:5.
Co prawda goście próbowali szybko odrobić straty i 21 minucie doszli kwidzynian na 1 bramkę – 9:8, jednak był to kres możliwości włoskiej ekipy. Trzy kolejne skuteczne akcje Michała Waszkiewicza skutecznie podcięły marzenia rywali o doprowadzeniu do wyrównania.
Ostatnią bramkę w pierwszej części meczu zdobył Jacek Wardziński, więc kwidzynianie schodzili na przerwę z przewagą 4 bramek – 13:9.

Po przerwie zdecydowanie zaatakowali podopieczni Zbigniewa Markuszewskiego. Dwanaście minut drugiej połowy przyniosło 5 bramek dla MMTS i jedno trafieni Bolonii – 18:10. Przewaga ośmiu bramek utrzymywała się jeszcze do 47 minuty, kiedy to po bramce Dzmitry Marhuna gospodarze prowadzili 20:12. Później kolejnego zrywu spróbowali goście. Dwa trafienia Riccardo Pivetty i jedno Dino Zaniboniego pozwoliły jedynie na zmniejszenie straty włoskiego zespołu do 5 bramek – 20:15.\

20100426 Bisori2

Szybka zdobycz bramkowa United zmusiła także kwidzynian do większej uwagi w rozgrywaniu piłki. Efekty przyszły bardzo szybko, bowiem MMTS zdobył 4 kolejne bramki i w 53 minucie prowadził już 24:15.
Na trybunach coraz śmielej słychać było zaśpiew kibiców „Que sera, sera – MMTS dziś finał ma” i cały zespół również czuł zbliżający się sukces. Nie dziwi więc reakcja trenera Zbigniewa Markuszewskiego, który zachęcał kibiców do wspierania jego podopiecznych.
Co prawda goście próbowali jeszcze postraszyć MMTS, jednak zdołali jedynie zmniejszyć straty do 7 bramek – 26:19. Końcówka należała już bez wątpienia do Kwidzyna, który po bramkach Marhuna i Tomasza Witaszaka zakończył mecz pewnym zwycięstwem 28:19.

Źródło – www.mmts-kwidzyn.pl