mecz reczna 2

W pierwszym meczu o porażce MMTS zadecydowała kiepska gra w pierwszej połowie, zwłaszcza w defensywie. Po kwadransie było 9:5 dla Xico, a na 3 minuty przed końcem gospodarze wyszli na sześciobramkowe prowadzenie i z taką przewagą schodzili na przerwę. W drugiej połowie kwidzynianie zagrali lepiej w obronie, co pozwoliło im nieco zmniejszyć straty. W 44 minucie było tylko 23:19 dla gospodarzy. Niestety potem MMTS grał dość nieskutecznie i nie udało mu się doścignąć rywala. Jednak trzybramkowa porażka nie przekreśliła szans na awans

20100412 mecz1

Następnego dnia mecz od samego początku był już bardzo wyrównany.  W pierwszej połowie wynik cały czas oscylował wokół remisu, ale na przerwę z jednobramkowym prowadzeniem schodzili Portugalczycy.
– Jednak gospodarzom bardzo pomagali sędziowie z Holandii, który prowadzili zawody na bardzo żenującym poziomie. Sędziowanie w naszej lidze, to przy tym luksus – relacjonuje Robert Majdziński, menedżer MMTS.
W drugiej połowie rywalizacja nadal była wyrównana, ale jak się okazało trudy pucharowego dwumeczu lepiej fizycznie znieśli kwidzynianie. Tak jak wielokrotnie w tym sezonie, w lidze, tak teraz w Challenge Cup, MMTS zaimponował znakomitą grą w końcówce. W 52 minucie kwidzynianie wyszli na prowadzenie 22:21, w 57 prowadzili już 25:22 i w dwumeczu był remis, ale na tym nie poprzestali i zakończyli spotkanie pięciobramkowym zwycięstwem, które dało awans do grona czterech najlepszych zespołów najniżej notowanego z europejskich pucharów. O zwycięstwie w drugim spotkaniu zadecydowała znakomita postawa zawodników drugiej linii, przede wszystkim Macieja Mroczkowskiego i Michała Adamuszka.

20100412 mecz2

Jedynym zgrzytem była postawa miejscowych kibiców, którzy w ostatnich minutach, gdy zobaczyli, że ich drużynie awans wymyka się z rąk, zaczęli pluć w stronę zawodników z Kwidzyna i wrzucać na boisko przeróżne przedmioty m.in. plastikowe butelki.

Włoski półfinał
Przeciwnikiem MMTS Kwidzyn w półfinale Challenge Cup będzie włoski   zespół Bolonia United. Pierwszy mecz rozegrany zostanie 24 kwietnia  we Włoszech, a rewanż tydzień później w Kwidzynie.
– Znów sprawdziły się moje przewidywania. Poprzednio czułem, że trafimy na Portugalczyków i tak się stało. Teraz też przeczuwałem, że wpadniemy na Włochów – komentuje na gorąco kapitan MMTS, Maciej Mroczkowski.
Bolonia United była jednak nr 1 na liście życzeń wielu kwidzynian.
– Bo to rywal atrakcyjny zarówno ze względów turystycznych, jak i  sportowych. Z jednej strony zobaczymy piękne miasto, a z drugiej jest spora szansa na awans do finału – tłumaczy kapitan kwidzynian.
Wszyscy w Kwidzynie zdają sobie sprawę z tego, że Włosi na tym szczeblu rozgrywek na pewno nie znaleźli się przez przypadek, ale jednak nie jest to nacja, która może się pochwalić jakimiś osiągnięciami w piłce ręcznej. Wprawdzie w klubowej kadrze są Argentyńczyk, Serb, Kubańczyk i  Czarnogórzec, ale uzupełniają ją Włosi. Poza tym Sporting Lizbona, a zwłaszcza słoweńska Olimpia Lublana wydają się jednak mocniejsze niż Bologna.

20100412 mecz3

Jednak drużyna z północnych Włoch, przynajmniej na tle MMTS, może się pochwalić całkiem, doświadczeniem na arenie międzynarodowej. Debiut w europejskich pucharach zaliczyła w sezonie 2002/03, a teraz występuje w nich nieprzerwanie od sezonu 2006/07. Dwukrotnie Bologna rywalizowała w Pucharze Zdobywców Pucharów, trzykrotnie w Challenge Cup, ale nigdy nie zaszła dalej niż do III rundy.

Rafał Cybulski, Dziennik Bałtycki