
Szczypiorniści Energa Borys MMTS Kwidzyn w dobrych nastrojach zakończyli ligowy rok 2024. W ostatnim spotkaniu podopieczni trenera Bartłomieja Jaszki wygrali we Wrocławiu 26:22. Co warto podkreślić, aż 14 bramek w tym meczu zdobyli kwidzyńscy skrzydłowi. Tytuł MVP po raz kolejny zgarnął jednak Łukasz Zakreta.
Początek meczu był dość wyrównany. Na pierwsze trafienie kibice musieli natomiast poczekać do 3 minuty, kiedy to drogę do bramki gospodarzy znalazł Patryk Grzenkowicz. Wrocławianie szybko odpowiedzieli jednak trafieniem Huberta Korneckiego, jednak to kwidzynianie dominowali na boisku. Dzięki skuteczności swoich skrzydłowych (Patryk Grzenkowicz i Michał Czarnecki) po 10 minutach gry czerwono-czarni prowadzili 7:3.
Widząc co się dzieje trener Patrik Liljestrand poprosił wówczas o czas dla swojego zespołu. Jak się okazało jego uwagi przyniosły skutek, bo kolejne minuty należały do gospodarzy, którzy zdobyli 4 bramki przy zaledwie jednym trafieniu Energi Borys MMTS (Leon Łazarczyk). Po 16 minutach gry wrocławianie tracili więc do czerwono-czarnych zaledwie jedną bramkę – 7:8. Na więcej nie pozwoli jednak kwidzynianie, którzy rozpoczęli od zdobycia 4 bramek z rzędu, aby pierwszą połowę zakończyć z pięciobramkową przewagą nad Śląskiem.
Wydawało się, że po zmianie stron Energa Borys MMTS będzie kontynuowała swoją grę. Początkowo lepiej prezentowali się jednak gospodarze, którzy po rzutach Szymona Muchy i Kamila Ramiączka zmniejszyli straty wrocławian do stanu 15:17. Kwidzynianie szybko poprawili jednak swoją grę i przez kolejne 10 minut rywalizacja toczyła się pod ich dyktando. W efekcie podopieczni trenera Bartłomieja Jaszki zdobyli 7 bramek przy zaledwie 2 trafieniach Śląska. W 51 minucie gry Energa Borys MMTS prowadził zatem we Wrocławiu 24:17.
Wysokie prowadzenie gości sprawiło, że do końca spotkania kontrolowali to co działo się na parkiecie. Inicjatywę w końcówce co prawda przejęli gospodarze, ale gole Jovana Milicevicia i Jakuba Welcza pozwalały Kwidzynowi na nieco więcej spokoju. Wynik meczu ustalił gol dobrze znanego kwidzyńskim kibicom Bartosza Nastaja, ale komplet punktów trafił do zespołu Energi Borys MMTS. Czerwono-czarni w dobrych nastrojach zakończyli więc rywalizację w roku 2024. Na kolejne ligowe zmagania będziemy musieli teraz poczekać do lutego przyszłego roku.
WKS Śląsk Wrocław – Energa Borys MMTS Kwidzyn 22:26 (10:15)
Śląsk: Małecki, Młoczyński – Kornecki 4, Mucha 5, Granowski 3, Famulski, Burtan, Nastaj 2, Jankowski 4, Kawka, Kołodziejczyk, Gądek, Ramiączek 3, Salacz, Wielgucki 1.
- Rzuty karne: 3 bramki/ 7 rzutów
- Kary: 8 minut (Gądek x 2, Jankowski, Kornecki)
Energa Borys MMTS: Zakreta, Matlęga – Grzenkowicz 5, Łazarczyk 3, Bekisz, Milicević 2, Welcz 1, Potoczny 3, Pilitowski M., Kosmala 3, Malczak 1, Landzwojczak, Pilitowski K. 1, Jankowski 2, Lewczyk, Czarnecki 5.
- Rzuty karne: 4 bramki/ 6 rzutów
- Kary: 10 minut (Jankowski x 2, Milicević, Welcz, Landzwojczak)
Fot. materiały prasowe WKS Śląsk Wrocław




















