Oficjalny Portal Miasta Kwidzyna

„ARAB BLUES” – seans DKF Powiększenie

RealizacjaObsada
Reżyser – Manele Labidi
Scenariusz – Manele Labidi
Zdjęcia – Laurent Brunet
Muzyka – Flemming Nordkrog
Montaż – Yorgos Lamprinos
Golshifteh Farahani – Selma Derwich
Majd Mastoura  – Naim
Aïsha Ben Miled – Olfa
Feryel Chammari – Baya
Hichem Yacoubi – Raouf
Jamel Sassi – Imam Fares

Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej? Komedia „Arab Blues” przypomina, że powroty w rodzinne strony nie zawsze bywają łatwe. Tak jest w przypadku wychowanej we Francji Selmy, która postanawia wrócić do Tunezji, aby otworzyć gabinet psychoanalityczny. Na miejscu okazuje się jednak, że nie tylko nikt tam na nią nie czeka, ale jej zawód i styl życia nawet najbliższym krewnym wydają się cokolwiek podejrzane. Kulturowe różnice generują serię pomyłek i nieporozumień, które debiutująca reżyserka Manele Labidi ze swadą rozbraja humorem. Niezależna, niezamężna, żyjąca na własnych zasadach Selma jest solą w oku konserwatywnej rodziny i miejscowej władzy. W ulubionych dżinsach i z papierosem w ustach szybkim krokiem przemierza ulice, korytarze i pokoje, odkrywając po drodze nie tylko absurdy lokalnego prawa, ale i własną tożsamość. Charyzma, urok i ekranowy magnetyzm odtwórczyni głównej roli, Golshifteh Farahani (gwiazda „Patersona” Jima Jarmuscha oraz „Co wiesz o Elly” Asghara Farhadiego), sprawiają, że od początku kibicujemy szalonym planom psychoanalityczki. Kibicujemy też jej kolejnym pacjentom, którzy – wychowani w opresyjnej kulturze – wreszcie przyznają sobie prawo do depresji, lęku i bycia tym, kim naprawdę są. Słoneczna, pełna światła i soczystych kolorów komedia Manele Labidi opowiada o uniwersalnym konflikcie tradycji z nowoczesnością oraz zbiorowości i jednostki. Pokazana w „Arab Blues” Tunezja dochodzi do siebie po arabskiej wiośnie i jak nigdy wcześniej, potrzebuje zbiorowej terapii. A film w ciepłym, lekkim i dowcipnym tonie podkreśla, że nie ma politycznych rewolucji bez codziennej obyczajowej rewolty: przeciwko rodzicom, szkole, politykom, zasadom tak sztywnym, że nie pozwalają oddychać. I przypomina, że humor zawsze był najlepszą z terapii.

 Niech Was nie zwiedzie tytuł. W filmie Manele Labidi nie znajdziecie panów w arafatkach wygrywających rzewne melodie na bandżo i harmonijce. Blues oznacza tutaj stan ducha – frustrację, apatię, poczucie pustki. Wszystko to, z czym mierzą się pacjenci głównej bohaterki,  psychoanalityczki Selmy, która po blisko trzech dekadach powróciła z Paryża do rodzinnego Tunisu. O sprawach wagi ciężkiej debiutująca reżyserka opowiada jednak w zaskakująco lekki, ironiczny sposób. Najlepszym symbolem jej artystycznej strategii jest fotografia Zygmunta Freuda w fezie, który terapeutka wiesza na ścianie swojego gabinetu. W doklejonym w photoshopie egzotycznym nakryciu głowy naukowiec wygląda komicznie, a mimo to nie traci majestatu.

Niezamężna, bezdzietna i wyemancypowana Selma jawi się ultrakonserwatywnym Tunezyjczykom niczym przybysz z odległej planety. Pomimo uprzedzeń, nieporozumień na tle kulturowym oraz kłód rzucanych pod nogi przez złośliwych urzędników bohaterce udaje się jednak rozkręcić działającą na pełnych obrotach praktykę. W pokoiku na poddaszu pacjenci mogą nareszcie zrzucić zakładane na potrzeby społeczeństwa maski i opowiedzieć o swoich problemach. Pod psychoanalitycznym mikroskopem lądują m.in. toksyczne relacje rodzinne, uzależnienia, religia oraz traumy z przeszłości. Z kolejnych wyznań powoli wyłania się portret współczesnego arabskiego społeczeństwa: przywiązanego do tradycji, a zarazem łypiącego z zazdrością na liberalny Zachód, zmagającego się z zapaścią gospodarczą, biurokratycznym betonem oraz radykalizującymi się nastrojami politycznymi. Szczera rozmowa przynosi ulgę, a zarazem stanowi pierwszy krok w kierunku lepszego, bardziej świadomego życia.

Selma niesie pomoc, ale sama także jej potrzebuje. W filmie Labidi najciekawszy wydaje się wątek szukania tożsamości oraz własnego miejsca na ziemi. Bohaterka – dla Francuzów zbyt arabska, a dla Tunezyjczyków za bardzo europejska – stara się iść przez świat na własnych zasadach. Odwaga, by nie oglądać się na normy i konwenanse, skazuje ją jednak na alienację. Selma nosi się niemal jak kowboj, odpala papierosa od papierosa i potrafi bez pardonu naubliżać niekompetentnym policjantom. Pod tym solidnym pancerzem obronnym kryje się jednak wrażliwa, zagubiona i podatna na zranienie osoba. Grającej głównej główną rolę Golshifteh Farahani udało się z wdziękiem połączyć dwa jakże odległe oblicza terapeutki. Znana z „Patersona” aktorka wypada równie wiarygodnie, gdy niczym lwica wykłóca się w urzędach o potrzebne zezwolenia i kiedy w chwili kryzysu daje wreszcie upust emocjom.
Szkoda jedynie, że otaczający Selmę wianuszek ekscentrycznych postaci drugoplanowych nie dostaje więcej czasu ekranowego. Chciałbym dowiedzieć się więcej zarówno o przeżywającym duchowe rozterki imanie, roztrajkotanej właścicielce zakładu fryzjerskiego jak i matce niepotrafiącej nakłonić dorosłego syna do opuszczenia rodzinnego gniazda. Niezbyt wiarygodnie wypada także kiełkujący na uboczu potencjalny romans między Selmą a apodyktycznym, zafiksowanym na punkcie regulaminów policjantem. Jeśli mimo wszystko macie ochotę na niegłupią komedię obyczajową w egzotycznej scenerii, wybierzcie się do kina i poczujcie tego „Bluesa„.

Łukasz Muszyński – Filmweb

  • 00

    dni

  • 00

    godzin

  • 00

    minut

  • 00

    sekund

Data

Paź 26 2020

Czas

19:00 - 20:40
Kinoteatr Kwidzyn

Lokalizacja

Kinoteatr Kwidzyn
Katedralna 18, Kwidzyn

Organizator

Dyskusyjny Klub Filmowy "Powiększenie"
Email
dkf@ckj.edu.pl
Strona WWW
http://www.dkf.ckj.edu.pl/