mecz reczna

W 5. meczu półfinałowej batalii z Wisłą Płock kwidzynianie wygrali 26:25 (10:7). Ich zwycięstwo było w pełni zasłużone, bo gospodarze ani przez moment w tym meczu nie prowadzili. Końcówka jednak była dramatyczna.

20100510 MMTS Kwidzyn1

Pierwsza połowa była popisem umiejętności MMTS-u. Już przed pierwszym gwizdkiem widać było, że zawodnicy kwidzyńskiego zespołu są niesłychanie zmobilizowani. Początek spotkania był jednak nerwowy, ale pierwszy stres udało się opanować gościom. Mimo to przez niemal kwadrans wynik oscylował wokół remisu, bo w tym czasie MMTS musiał dwukrotnie grać w osłabieniu. W obu przypadkach głupie kary złapał Michał Peret, który w ostatnich tygodniach jest w doskonałej dyspozycji. Niestety, trener Zbigniew Markuszewski musiał odesłać go na ławkę i z konieczności postawić na Tomasza Witaszaka. Pomimo tego, w miarę upływu czasu, MMTS grał coraz lepiej. Od 15. minuty i stanu 4:4 w 5 minut doprowadził do wyniku 8:5. Duża w tym zasługa Sebastiana Suchowicza, który popisywał się znakomitymi interwencjami w bramce, natomiast w ataku szalał Michał Adamuszek. Lewy rozgrywający MMTS bombardował bramkę Wisły rzutami z drugiej linii a do tego dogrywał piłkę na skrzydło i koło. Miał też dwa przechwyty. Trzybramkową przewagę kwidzynianie dowieźli do końca 1 połowy, która zakończyła się wynikiem 10:7 dla MMTS.

Początek drugiej połowy był równie udany dla czarno-czerwonych, bo w ciągu 5 min. powiększyli przewagę do 5 bramek. Niestety, wdali się potem w niepotrzebną wymianę ciosów z płocczanami a Michał Peret dał się sprowokować Michałowi Zołoteńce i szybko ujrzał czerwoną kartkę. W dodatku kwidzynianie nie mogli sobie poradzić z Vegard Samdahlem. W 40 minucie Wisła przegrywała już tylko 12:14. Na szczęście wkrótce rzutami z drugiej linii zaczął nękać gospodarzy Dima Marhun, który wykorzystał fakt, że wiślacy skupili się na pilnowaniu Michała Adamuszka. Przez długi czas MMTS utrzymywał bezpieczny czterobramkowy dystans, ale w ostatnich minutach kwidzynianie na własne życzenie zgotowali sobie sporo nerwów. W 59. minucie, po bramce Adama Twardo było tylko 25:24 dla MMTS, ale potem gola z rzutu karnego zdobył Jacek Wardziński a nasi rywale odpowiedzieli tylko bramką Samdhala. Po końcowej syrenie wszyscy zawodnicy MMTS padli sobie w objęcia, a zaraz potem pobiegli fetować awans wraz z liczną grupą kwidzyńskich kibiców, którzy przyjechali do Płocka.

WisłaPłock – MMTS Kwidzyn 25:26 (7:10)
Wisła: Wichary, Seier – Samdahl (11), Twardo (3), Kuzeliew (3), Zołoteńko (3), Rumiak (2), Miszka (2), Wiśniewski (1), Kwiatkowski, Paluch, Kuptel, Wuszter
MMTS: Suchowicz, Gawlik – Adamuszek (5), Marhun (5), Rombel (4), Mroczkowski (3), Wardziński (3), Orzechowski (2), Waszkiewicz (2), Seroka (1), Witaszak (1), Cieślak, Czertowicz, Peret
Kary
Wisła – 6 minut
MMTS – 12 minut

Sędziowali: Mirosław Baum (Warszawa), Marek Góralczyk (Świętochłowice)

Źródło: kwidzyn.naszemiasto.pl
Autor: Rafał Cybulski

20100510 MMTS Kwidzyn2

20100510 MMTS Kwidzyn3